.

Wyobraźnia dzieci i jej skutki to z reguły powód do uśmiechu. Ostatnio szczególnie spodobały mi się dwie zabawy Kasi i Ola.

Pierwszą nazwałabym bazą. Dzieci znalazły sobie w pobliżu bloku miejsce pomiędzy dwoma dużymi drzewami, z wielkim krzakiem obok. Stworzyły listę rzeczy – „narzędzi”, które mają za zadanie znaleźć. Były to np. młotek, łuk, nóż, proca, ale też farba, owoc czy trucizna. Zabawa polegała na tym, że zbierali się w bazie, wybierali rzecz, którą muszą znaleźć, wyznaczali czas na wykonanie zadania i rozbiegali się po okolicy, aby znaleźć to, co akurat do znalezienia było. I oczywiście nie chodziło o to, aby to były rzeczy na wprost. Bo np. nóż nie był nożem tylko kawałkiem kamienia czy płytki, a młotek deseczką z poprzecznym patykiem. Liczył się pomysł. Zebrane skarby ukrywali pod krzakiem

Do drugiej zabawy – domowej – potrzebne są moje apaszki i szale. Biorą wszystkie (a sporo ich mam), wypychają nimi spodnie i bluzki w które są ubrani, kładąc szczególny nacisk na nogi, klatki piersiowe i pupy, rozkładają na dywanie poduchy i walczą. To sumo.

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *