.

W trakcie wakacji koleżanka Kasi miała wypadek. Tzn. cała jej rodzina z nią włącznie w tym wypadku samochodowym uczestniczyła. 5 osób. Tatę spotkałam o kulach na rozpoczęciu roku szkolnego i nieświadoma powagi sprawy podeszłam zapytać z których schodów spadł. Z tego co mi opowiedział to  zasłabł, stracił przytomność za kierownicą, uderzyli w drzewo. Był mocno połamany, jego żona też z obrażeniami wciąż w szpitalu, dzieci wyszły bez szwanku, a babcia nadal w śpiączce. Zmroziło mnie. Wieczorem zadzwoniła koleżanka (mama innej dziewczynki z klasy) i wypytywała mnie co ja wiem w sprawie tego wypadku. A potem usłyszałam z jej ust teksty typu: a ja słyszałam inną wersję wydarzeń, inaczej jest napisane w internecie (szukała?), widziałam jak niósł kule zamiast się na nich podpierać, coś się tu nie zgadza, itp. A na koniec dodała: wiesz, jutro odwiedzę ją w szpitalu (mamę dziewczynki), zapytam czy czegoś nie potrzebuje. Akurat. Żenada.

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *