.

Fajny rodzinny wypad na grzyby sobie sprezentowaliśmy. W sporym gronie, na dwa samochody. Moja czwórka, trójka od siostry plus rodzice. Pogoda była słoneczna, las suchy więc i grzybów nie rewelacyjnie dużo, ale za to sporo śmiechu, świeżego powietrza, pająków, mchu, a to wszystko okraszone niegroźnymi sprzeczkami, piskami dzieci, słonecznikiem i trzaskiem łamanych gałęzi. W trakcie grzybobrania zrobiliśmy sobie przerwę, która w zamyśle miała być krótka, a stała się dłuższą okazją do pogadania, zjedzenia tego co każdy przyniósł i popstrykania zdjęć. Tylko tata nie przerwał poszukiwań, co oczywiście przełożyło się na efekty w postaci zawartości wiaderka.

Mam nadzieję, że to wkrótce powtórzymy. Może jeszcze przed październikowym wyjazdem Adama na studia…

męska ekipa bez Ola

prawie pełen skład męskiej ekipy

 

i ruszyli !

i ruszyli !

 

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *