.

Płock przyciągał nas mgłą. Jechaliśmy wzdłuż Wisły mijając pozostawione przy drodze samochody tych, którzy ruszyli w leśne ostępy na poszukiwania grzybów. Przed spektaklem udało się odwiedzić ZOO. Prawie bezdeszczowe, a prawie jak wiadomo robi różnicę. 😉 Ja tradycyjnie byłam przygotowana na każdą ewentualność, więc wyposażeni w parasole przyglądaliśmy się nieco zmokłej żyrafie, kozom, śpiącym lwom, zwariowanym małpom i innym zwiedzającym ukrywającym się pod drzewami. Największą furorę robiły węże, które można było wziąć na ręce i „przytulić”, z czego skorzystał Maciek i wniebowzięta Kasia (spełniło się moje marzenie! – jej słowa). Obiad w ulubionej i sprawdzonej karczmie, spacer ryneczkiem, rozmowa z długowłosym, niepełnosprawnym rękodzielnikiem i w końcu Teatr. Tym razem spektakl „Złota Kaczka”. Miejsca mieliśmy świetne, bo blisko, pośrodku, na wprost sceny. Ja teatr kocham, Kasia lubi, a Maciek … podsypiał.

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *