.

Wygrałam bilet na „Miasto 44”. Ucieszyłam się, bo chciałam iść na ten film z Adamem, który akurat przebywał w domu. Adam odebrał mi zwycięski kupon, ale okazało się, że można z niego skorzystać tylko w dnach od poniedziałku do czwartku. A my mieliśmy na to zaplanowany piątek! Zadzwoniłam do kina, ale byli nieugięci. No dziadostwo po prostu 😉 Oczywiście i tak poszliśmy, a kupon przekazałam koledze.

Na projekcję widzowie zbierali się pomału, ale w końcu było nas na widowni całkiem sporo. Najpierw, przed filmem, głośno, radośnie, żartobliwie, popcorn i te sprawy, a po filmie… cisza. Takie jakieś przygnębienie,  zdruzgotanie, smutek w powietrzu. Niby każdy idąc na ten film wie czego się spodziewać. Ginęli młodzi ludzie, ofiarnie, bez sensu, mordowali inni, bezwzględnie, okrutnie, bez sensu. Wiadomo jak powstanie się skończyło, wszystko jasne, ale oglądając film, mimo woli, ma się nadzieję, że zakończenie będzie inne.

Cieszę się, że takie obrazy powstają.

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na .

  1. ~ivonek pisze:

    nie widzialam jeszcze.

    chcialabym, zeby takie obrazy nie musialy nigdy powstawac….

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *