.

– A może zadzwonimy do Adama, zobaczymy co robi? – rzucam w stronę Kasi

– Mamusia, ale ty się przejmujesz – ona na to z przyganą

Nie jestem namolna, dzwonię, ale na krótko, tak bez celu, usłyszeć, że jakoś leci. Nie dopytuję, nie dręczę, ale lubię wiedzieć kiedy przyjeżdża żeby odświeżyć jego pokój, pościel, zaplanować coś w kuchni… Jestem spokojniejsza niż przez pierwszy rok studiowania, który dla nas wszystkich był ciężki pod wieloma względami. Jest trochę inaczej, ale nie umiem tak totalnie odpuścić, jeszcze nie…może nigdy nie… Zawsze, gdzieś tam głęboko, będę widziała w nim tego małego chłopczyka o mądrych oczach, który grał na plastikowej perkusji, często chorował, bał się jeździć na rowerku, bez dodatkowych kółek, nie chciał sam spać …

 

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na .

  1. alicja---75 pisze:

    Wcale się nie dziwię. Niezależnie od odległości – myślenie i tęsknienie takie samo.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *