.

Na skutek zmiany czasu miałam w niedzielny poranek nadprogramową godzinę. A że leżeć w łóżku zbyt długo nie lubię i nie potrafię, po szybszym śniadaniu zdecydowałam się na zmianę firan. Maciek pomógł mi zdjąć te brudne w pokojach, ja zajęłam się kuchnią. Od razu wsadziłam wszystkie do pralki i po chwili miałam już czysty i pachnący ich komplet. Rozwieszając świeże firany w kuchni, zachwiałam się i spadłam na otwarte drzwiczki zmywarki. Huk i brzdęk był donośny, jakbym co najmniej wszystkie naczynia pozbijała i siebie połamała. „Wyturlałam się” ze zmywarki, usiadłam na podłodze i rozbeczałam się. Bardziej ze strachu niż z powodu rzeczywistych obrażeń. Kasia przybiegła, za nią Maciek. Finalnie nie zbiłam ani jednego talerza, a poza sporymi siniakami, które potem wyszły na nodze i pupie, nic mi się nie stało. Po całym incydencie Kasia przytulała mnie i głaskała, a Maciek patrząc na zmywarkę powiedział:

– Ciekawe czy drzwiczek nie zepsułaś. Zobaczymy czy będą szczelne.

;)))

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na .

  1. ~be-be pisze:

    Gdzie by mi sie tam chchaiło śmigac z firankami 🙂
    Brawo dla Ciebie!!!

  2. ~Ewa pisze:

    mieszkam na parterze 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *