.

Jechałam na wycieczkę ukulturalniającą do Gdyni. Głównym celem był spektakl „Grease” w Teatrze Muzycznym, ale przy okazji pogadałam obficie w autokarze z dawno nie widzianą koleżanką i umówiłam się z Adamem na wspólny obiad, spacer i kawę. Było zimno, na niebie straszyły chmury. Chociaż w Gdyni nie zapowiadano deszczu, ja jako osoba „zawsze ubezpieczona” zabrałam parasol. Kiedy wsiadałyśmy do autokaru koleżanka przyznała się:

– Wiesz, zastanawiałam się czy wziąć parasol, ale nie miałam go gdzie schować, i wtedy mąż zauważył – po co bierzesz parasol, przecież Ewa na pewno będzie miała.

Tak to ze mną jest. I już coraz mniej mnie to śmieszy.

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *