.

Mam tendencję do dopinania wszystkiego na ostatni guzik. Nie mogę o niczym zapomnieć, wszystko muszę przewidzieć, zabrać, zapakować, sama jestem tym zmęczona. Przy którymś wyjściu Maćka z Kasią na basen, postanowiłam odpuścić. Oczywiście coś tam przemyciłam, ale w końcu na któreś pytanie: gdzie jest to? tamto? itd., powiedziałam – poradzicie sobie sami, i …. wyszłam z domu. Do sklepu. Szybko, nagle. Uciekłam trochę. Ona dali radę, a ze mnie też zeszło napięcie. Zakodowałam. Do stosowania w przyszłości.

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *