.

W komunię Kasi włożyłam wiele serca. I nie chodzi o to, że przeżywałam całość od strony duchowej, ale cieszyłam się całym wydarzeniem jak dziecko. Przygotowania, próby w kościele, organizacja imprezy – wszystko toczyło się w swoim tempie, bez nacisku z jakiejkolwiek strony, bez większego stresu. Potem w kościele uśmiech prawie nie schodził mi z twarzy, patrzyłam na cudną tego dnia Kasią, na innych uczestników w bieli, i nie docierało do mnie chwilami co mówił ksiądz, bo tak bardzo skupiona byłam na dzieciach. Msza przebiegła uroczyście, sprawnie, przyjemnie. A przyjęcie… hmm … myślę, że wypadło świetnie. Menu zaproponowane przez lokal przyjęłam bez uwag, uznałam, że wiedzą co robią, bardziej zależało mi na tym, aby było wyjątkowo, wesoło, ciekawie, dlatego skupiłam się na całej oprawie, że tak powiem, „artystycznej”. Poprosiłam o dodatkowy stolik dla dzieci, który wyposażyłam w pisaki, kredki, plastelinę, papier (świetnie się sprawdził), przygotowałam gazetkę – Kurier Komunijny, w której napisałam na wesoło to i owo o komunistce, imprezie i jej uczestnikach, słoiczek na życzenia dla Kasi,  zrobiłam pokaz zdjęć od narodzin Kasi, aż do Komunii, w którym umieściłam zdjęcia z wszystkimi obecnymi na spotkaniu, razem z Kasią przygotowałyśmy ankietę na temat wiedzy o Kasi (dla najlepszych i najzabawniejszych były dyplomy) i przeprowadziłyśmy uroczyste przekazanie kasinych, różowych torebek (dostała je najmłodsza, dwuletnia uczestniczka). Poza tym odbyło się pasowanie na księżniczki i diademy dla dziewczynek (wszakże przyjęcie odbywało się w pałacu) i zabawa w rycerzy dla dzieci (tu przygotowałam duże, papierowe tarcze do pomalowania i miecze). Nudy nie było. Widziałam, że się podobało, szczególnie dzieciom, a o nie chodziło mi przecież szczególnie.

Jedno z moich ulubionych zdjęć Kasi tamtego dnia.

Już przebrana, w diademie, w trampkach (bo w eleganckich bucikach nie dało się szaleć), pochylona nad tarczą rycerską. Miszmasz 😉

Komunistka Kasia

 

 

 

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na .

  1. ależ czadowy pomysł 😉

    faktycznie trampki robią robotę 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *