.

Adam wrócił do domu. Przynajmniej na lipiec. Sesja prawie na plus, ale jest spokojny. Przywiózł „trochę” klamotów, biurko, komputer, monitory… Kasia nie mogła opanować radości. Pomagała wnosić rzeczy, przytulała, zapewniała o miłości. Wieczorem wsunęła mu pod drzwi kartkę z przeprosinami za nadmiar słowa kocham, ale jak wyjaśniła – musi.

Dojrzałam go przez firankę, gdy podjechali samochodem pod blok. Pokazałam się, spojrzał, uśmiechnął spod długiej grzywki. Pomyślałam – jaki on piękny, jaki przystojny, jaki cudowny, jaki… Mój synek. Mój syn. Adaś. Adam. Jest. Chociaż na chwilę.

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na .

  1. ~ala pisze:

    Mogłabym napisać w tym samym tonie o mojej córce gdy tak na nią patrzę … Wysoka, piękna, moja 🙂 Fajnie być mamą :):):)

    A Adama jestem bardzo ciekawa, od zawsze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *