.

Wyjrzałam przez balkon, bo kruki i wrony głośno dokazywały. Było ich pewnie z dziesięć. Wszystkie na trawie, w słońcu, jakby otumanione. Ich skrzeczenie nie współgrało z zachowaniem. Niektóre tylko stały, lub skakały niemrawo, a kilka, co mnie zaskoczyło, leżało na trawie z szeroko rozpostartymi skrzydłami. Dziwnie wyglądały, ale nie były chore, bo po jakimś czasie wszystkie odfrunęły. Chyba się tak specyficznie chłodziły w tym upale?

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *