.

Kasia odkryła Geocaching. Jest to zabawa w poszukiwanie skarbów za pomocą odbiornika GPS. Komórka namierza miejsce ukrycia skarbu, a ona ma za zadanie go znaleźć i potem powiadomić innych o swoim odkryciu. Póki co byłyśmy w dwóch miejscach.

Jednego dnia wjechałyśmy w średnio sympatyczną uliczkę w śródmieściu. Padało. Rozłożyłam parasol, ona odpaliła komórkę. Ona w prawo, ja z parasolem nad nią w tą samą stronę, ona w lewo, ja za nią, ona grzebie przy jakiejś rurze, ja chronię ją przed deszczem, do tyłu, do przodu, znowu do tyłu… Przejeżdżał kolega z pracy, zatrzymał się, obserwuje i po chwili woła: Ewcia, a co ty robisz??? Za dużo było tłumaczenia, machnęłam ręką, odjechał. W końcu komórka naprowadziła Kasię w bramę. Dostrzegłam jakieś typy z butelkami w tle. O nie. Ona mnie woła, ja ją z bramy wyciągam. Ona się obraża. Wracamy.

Drugiego dnia, po pracy, zawiozłam ją pod Katedrę. Kręciłyśmy się wokół kościoła dobre pół godziny. Przy murach, bramach, na trawnikach, przy ławeczkach. Okazało się potem, że skarb ukryty jest wewnątrz, a Katedra była zamknięta. Kasia znowu się obraża. Wracamy. Kolejnego dnia inny kolega zaczepia mnie w pracy, przy kserze i zdziwiony pyta: Ewa, a ty po pracy to od razu do kościoła jeździsz???

Małe to nasze miasto.

 

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na .

  1. ~Boski pisze:

    Moja droga: skarb nr 1 to były owe butelki typków w bramie (gdybyś spróbowała im odebrać to byś się sama przekonała jakie cenne).
    Skarb nr 2 to podejrzewam, że chodziło o mercedesa proboszcza, który ma ukryty parking POD katedrą.
    Ehh… kobiety i ta ich orientacja w terenie… 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *