.

Któregoś ranka w Jastarni, dostrzegłam z daleka, jakiegoś zawianego jegomościa. Idąc sobie tylko znaną drogą (która przebiegała akurat środkiem bocznej ulicy) pozdrawiał donośnie mijającego go rowerzystę i życzył mu udanego dnia. Pora była odpowiednia na takie życzenia, bo raptem 8-ma rano. Kiedy ja znalazłam się w zasięgu jego wzroku, krzyknął: Dziewczynko! Jesteś z Jastarni? Kiedy zaprzeczyłam dodał – Jesteś piękna! Nie wiem jak to miało związek z moją nie tubylczością, ale rozbawiło mnie. Podziękowałam i w podskokach (jak to dziewczynka) udałam się do spożywczego. Chyba mi nawet rude włosy splatały się w sterczące warkoczyki? Bo piegi na pewno miałam już wcześniej.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *