.

Przyjechała do nas karuzela. To nie nowość oczywiście, ale ta jest dosyć fajna i ma przede wszystkim okropne, wywołujące mętlik w głowie i wymioty atrakcje. W weekend nie złożyło się aby z tej karuzeli skorzystać, więc Kasia zdecydowała, że musimy podjechać w poniedziałek. Kiedy odrobiła lekcje była 18:30, szarówka, ja trochę niechętnie, ale zebrałam się w sobie, wsiadłyśmy w samochód, zgarnęłyśmy siostrzeńca do towarzystwa i pędem na karuzelę. Tyle świateł, muzyka, że nawet wyłaniające się z ciemności typowe tandetne rysunki, okalające obiekty lunaparku nie wyglądały smętnie. Dzieciaki uchachane skorzystały najpierw z ośmiornicy. Usadowione na jednej z macek darły się radośnie z każdym obrotem. Piszczały gdy głowonóg przyspieszał. Potem pistolety na gąbczaste kulki. I wata cukrowa. W krótkim czasie nałykały się całkiem sporej dawki szczęścia. I zimnego powietrza. Fajnie być dzieckiem.

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na .

  1. Fajnie być dzieckiem 🙂
    A Ty się na atrakcje nie skusiłaś? 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *