.

Szkolenie z przeciwdziałania mobbingowi i dyskryminacji potraktowałam jako zło konieczne. Firma, chwała jej za to, tworzy takie organa i uświadamia nas kiedy i jak reagować na przejawy tego co wyżej, ale słuchać o mobbingu 4 godziny?! Wydawało się długo. I na dodatek przypisano mnie do grupy, której szkolenie przypadło w piątek i miało trwać do 16-tej! O zgrozo! O tej porze to ja jem już obiad w domu! Stawiłam się jednak grzecznie o wyznaczonej godzinie  i w wyznaczonym i miejscu. Przyszło nas raptem 9-oro osiołków, bo cała reszta wpakowała się na wcześniejszy termin, co by nie siedzieć po godzinach. Jak wychodzili z Sali to końca nie było widać, a pomieszczenie należało ostro przewietrzyć. No trudno. Nasza garstka weszła w dobrych nastrojach z jedynym, wyartykułowanym wyraźnie zastrzeżeniem – jako pokrzywdzeni, a jednocześnie wyjątkowo inteligentni i lotni, prosimy o skrócenie szkolenia w czasie. Prowadzący nie mieli oporów. Sympatyczni, niewysocy, trochę zabawni w tym swoim przejęciu, wsparci wykresami, filmikami, tablicą, wydrukami, sprawnie relacjonowali temat angażując nas ile się dało. A dało się. Bo w tym nielicznym, aczkolwiek dosyć przyjaznym gronie, nie stawialiśmy oporu, nie milczeliśmy, żartowaliśmy i bawiliśmy się problemami. Poza jednym, wiecznie skwaszonym kolegą, cała reszta była pozytywnie nastawiona więc całość poszła wdzięcznie i szybko. W poprzedniej grupie trafiły się dwie marudne, cyniczne koleżanki, które jak się potem dowiedziałam, co chwilę wtrącały swoje trzy grosze chyba tylko po to, aby utrudniać i udowadniać panom ich niekompetencje. Znam obie i obu nie trawię, więc przypuszczam jak to wyglądało. Szkolenie okazało się całkiem ciekawe i chociaż wyszłam z pracy nieco później niż zwykle, nie uznałam tego czasu za stracony.

Kolejny dowód na to, że nie można odrzucać pewnych spraw na wejściu, bez poznania, sprawdzenia, posmakowania. Być na nie dla zasady. Czasem zapominam.

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na .

  1. ~Boski pisze:

    Jak robię szkolenia to zdecydowanie wolę małe grupy max 5 osób – zwykle udaje się wciągnąć je do rozmowy i czas o wiele szybciej płynie zarówno im, jak i mi.

    Ale dużo zależy od ludzi na których się trafi. Jak w życiu 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *