.

W drodze do budynku Teatru mijałyśmy rodziców z innymi dziećmi. Też całkiem małymi, może 4-letnimi nawet. Dziwiło mnie to, bo spektakl oparty był na „Małym Księciu” i obawiałam się, że te młodsze dzieci znudzone, będą marudzić, kręcić się, dopytywać. Przedstawienie trwało ok godzinę, było ciekawe, ale oparte przede wszystkim na słowie, refleksji. Scenografia się nie zmieniała. Poza dużym, podświetlonym kole w tle, w którym pojawiały się charakterystyczne dla miejsc, które odwiedzał Książę, elementy, na scenie zmieniali się tylko bohaterowie. Byłam pełna podziwu dla chłopca grające Księcia – tyle tekstu! A wracając do maluchów – dały radę. Poza jednostkowymi głosami z widowni, zachowywały się cicho, słuchały, oglądały. Nie doceniłam siły dziecięcej wyobraźni. I mądrości. A po spektaklu Kasia zauważyła nawet z radością i satysfakcją, że sama czasem też do mnie mówi jak ten Książę – nie rozumiesz tego, bo jesteś dorosła.

Chyba rzeczywiście jestem coraz bardziej dorosła i niektórych rzeczy nie ogarniam. Nie!!!!!!!!!

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 Responses to .

  1. często nie doceniamy siły i mądrości dzieci

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *