.

Wybierałam się na koncert w Filharmonii*, który miał odbyć się w pięknym, starym budynku. Dziedziniec, krużganki, łuki, stiuki, rzeźby. Miałam piękną, długą, lejącą, turkusową** suknię i rude włosy spięte w fantazyjny kok. Dotarłam na czas, ale nie mogłam znaleźć biletu. Wszyscy weszli, koncert miał się zacząć, a ja przesypywałam zawartość torebki. Orkiestra już stroiła instrumenty, kiedy mnie w końcu udało się wpaść na widownię. Zawstydzona szukałam swojego miejsca. Krzesła były czerwone, a obok mojego leżały skrzypce. Nagle coś zaczęło sypać się z sufitu. Koncert odwołano ze względu na ryzyko zawalenia. Wyproszono wszystkich, założono taśmy. Wyszłam, ale jeszcze długo stałam przed wejściem dopytując, czy na pewno nie można tego koncertu zrealizować.

Taki sen.

*wciąż przeglądam ofertę Opery Nova w Bydgoszczy i nastrajam się do wyjazdu

** wieczorem malowałam paznokcie na turkusowo

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *