.

Oglądaliście wczoraj „Straszny Dwór” na żywo z Opery Narodowej w Warszawie? Ja tak. Częściowo z Kasią. Dobrze, że odpaliłam komputer troszkę przed wyznaczonym czasem nadawania transmisji, bo okazało się, że używany w reklamie adres, na który trzeba było wejść, nie działał! Szybkie odwiedziny na facebooku poskutkowały linkiem do innej platformy, na której odbiór był prawie bez zarzutu.

Gdy ludzie zbierali się na widowni, my zgasiłyśmy światło i zasiadłyśmy wygodnie na kanapie. A kiedy do orkiestry wyszedł dyrygent i kłaniał się publiczności, my klaskałyśmy razem z nią. W przerwach czytałam streszczenia kolejnych aktów. I fajnie, że były napisy śpiewanych tekstów, bo nie zawsze dałoby się zrozumieć słowa – taka specyfika wykonania operowego. Kasia dotrwała do połowy, całkiem świadomie i z zainteresowaniem, ale potem zmęczenie wymusiło ziewanie, znużenie, w końcu kąpiel i sen. Ale i tak się cieszę, że wykazała tyle entuzjazmu!

 

 

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *