.

To uczucie do Kasi rozbrzmiało w drugiej klasie podstawówki. W. zabiegał o jej względy, pojawił się nawet pierścionek i kwiat. Potem stosunki pomiędzy parą się ochłodziły, przybrały formę koleżeństwa, aby teraz, w klasie czwartej wybuchnąć z nową mocą. Ze strony W. przede wszystkim, bo Kasia reagowała na jego zaloty z łaskawością i pobłażaniem. W. prosił aby była jego dziewczyną, czekał pod klatką, wysyłał esemesy. Ona cierpliwie odmawiała, bardzo mądrze tłumaczyła przerost tego jego zauroczenia. Po którejś rozmowie, tak opisał moment gdy ją pierwszy raz zobaczył: „…bo jak weszłaś do klasy, to mi się serca w oczach pokazały…”. W którymś momencie namolność amanta zaczęła nam obu przeszkadzać, a kiedy Kasia pokazała mi serię dziwnych, rozpaczliwych esemesów , porządnie się wkurzyłam. Nie chciałam reagować histerycznie i zrobić Kasię wrogiem W. więc ustaliłyśmy co następuje. Kasia z udawanym strachem przekazała koledze, że mama (czyli ja) podejrzała wszystkie esemesy bez jej zgody, bardzo się zdenerwowała i zagroziła, że jeśli jeszcze się takie coś się powtórzy to pójdzie do matki, wychowawczyni i zrobi niezły raban. Uspokoił się. Nie męczy jej w szkole, nie pisze, zachowuje normalnie, jak kolega. Nie powiem, że jestem spokojna. Boję się takich zaborczych zachowań nawet w fazie pączkującej…

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na .

  1. ~Boski pisze:

    O, pierwsza miłość! Ja dzisiaj u siebie też wspominam pierwszą miłość 😉

  2. alicja---75 pisze:

    socjotechnika – czasem się usprawiedliwia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *