.

Na plastyce dzieci robiły aniołki. Kasi miał podstawę ze zwiniętego w rożek kartonu, podklejony był koronką, a na główce z piłeczki pingpongowej, miał żółte włosy z wełenki. Prawdopodobnie wyglądał ładnie. Trudno było mi  to stwierdzić, bo nie przetrwał brutalnego traktowania w plecaku. Na kolejną lekcję trzeba było przynieść dokończone prace, ale akurat aniołek Kasi musiał powstać od początku. Jej się nie chciało, a ja byłam chętna, więc bez specjalnych ceregieli zabrałam się do pracy. Zrobiony na szybko, troszkę niedokładnie, wyszedł całkiem sympatyczny. Kasia zabrała go na kolejną lekcję do oceny. Kiedy później rozmawiałyśmy o tym co było na lekcji plastyki, usłyszałam, że kolega Kasi przyniósł ogromnego, pięknego anioła, ze skrzydłami motyla i pani tak skomentowała jego pracę:

– S., powiedz tacie aby nie pomagał ci więcej przy wykonywaniu prac, spójrz na aniołka Kasi, tu od razu widać, że to robiło dziecko.

I aniołek Kasi….eeee….poszedł sobie na konkurs.

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 Responses to .

  1. mi raz mama napisała wypracowanie dostałam 3 i przestała się angażować 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *