.

Spektakl Mamma Mia! w Romie jest cudowny. Energetyczny, kolorowy, ożywczy, pozytywny, wzruszający. Dzięki niemu wzmocniłam się i naszpikowałam tymi wszystkimi wymienionymi, a brakującymi elementami. Podróż autokarem do Warszawy była bardzo długa. Mgła, korki spowodowały, że jechaliśmy ok. 4 godzin. Na szczęście droga powrotna znacznie krótsza. Tak czy siak warto było. Nagadałam się z dawno nie widzianą koleżanką, wypiłam smaczną kawę pod obstrzałem ciekawskich spojrzeń dwóch Turków, widziałam świątecznie przystrojoną stolicę i otuloną mgłą Wisłę z gromadami uśpionych kaczek, naładowałam się pięknymi chwilami, które zapewniło przedstawienie. Spektakl odwzorowuje wiernie historię, którą obejrzałam w telewizji, a polskie tłumaczenia piosenek wpasowują się w zdarzenia i nie zaburzają melodyki. Czasem piosenki są przekrzyczane i zagłuszone instrumentami, ale i tak ogólny odbiór bardzo fajny. Ja reaguję całą sobą na piękne melodie, a gdy dochodzi do tego chór, balet, układy taneczne, scenografia, taka eksplozja środków wyrazu, to totalnie wymiękam. W środku tańczę, płaczę, kwilę, płynę, unoszę się w powietrzu. Oj jak bardzo chciałam tańczyć w trakcie. Bardzo.

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *