.

Myślę, że wiosna to wcale się nie budzi. Ona już dawno wstała, biega w samej bieliźnie pomiędzy nagimi drzewami, chowa po dziurach, starych dziuplach, bo zimno, chucha rano niczym smok białą parą, a popołudniu wspina na palce  i zagląda do gniazd. Póki co tylko grzecznie prosi o nowe życie, nabiera mocy, posila naszą nadzieją. Wkrótce zacznie wrzeszczeć kolorami.  I to już nie chodzi o te zapracowane sroki z gałązkami, pączki na krzakach, brudne szyby okien oświetlone ostrym słońcem, czy muszki w biurowcu.

Od dwóch dni szczypią mnie oczy. Makijaż ma posmak soli.

 

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *