.

Kiedy dowiedziałam się, że rocznica komunii świętej przypada na majówkę byłam zdegustowana. Planowałam wyjazd nad morze, a tu taka niespodzianka. I choć wiedziałam, że nic nie wskóram, zadzwoniłam do parafii, aby zwrócić księżom uwagę na przyszłość, bo coraz więcej osób planuje wyjazdy w tym okresie. Ksiądz owszem, wysłuchał, ale w zasadzie stanęło na tym, że to ja mam problem i mój anonimowy głos nie ma dla niego specjalnej wartości. No tak.

Z wyjazdu jednak nie zrezygnowałam, co bardzo Kasię ucieszyło. I kiedy jakieś trzy tygodnie przed komunią ksiądz zapytał w trakcie lekcji religii, kogo nie będzie na rocznicy w kościele, ta odważnie wstała. Jako jedyna w klasie. Obawiałam się komentarzy, ale takowych nie było. Nie chciałam aby miała z tego powodu nieprzyjemności, ale przynajmniej przed uroczystością nie spotkała się z żadną formą nieprzychylności księdza. Na próby też już nie poszła, bo po co? Choć nie planowałam żadnej imprezy, chciałam aby uczestniczyła w tej rocznicy, ale w zaistniałej sytuacji wybrałam to co dało nam więcej radości. Po co się oszukiwać, marni z nas katolicy. Żadni w zasadzie. Owszem, miałam lekki niesmak…ale tylko przez chwilę.

I dlatego gdy inni szykowali się do uroczystości, uczestniczyli we mszy, my spacerowałyśmy po plaży w Jastarni…

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na .

  1. no i słusznie, ja pamiętam, że na zielonej szkole byłam jak była rocznica ;-), choć nie rozumiem po co to w ogóle

  2. ~sarahh pisze:

    Słuszne podejście 🙂

  3. ~adewma pisze:

    co by nie gadać, nad morzem było super 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *