.

Kolega Kasi został ministrantem. Byłam zaskoczona tą informacją, bo znam rodzinę i nie zauważyłam aby szczególnymi kościelnymi zapędami „grzeszyli”. Kasia twierdzi, że ponieważ chłopak opuścił się ostatnio w nauce, to liczy na 6-tkę z religii i podwyższenie średniej na koniec roku. 😉

Któregoś dnia kolega był u nas w domu, więc zaciekawiona pobudkami zagadałam mimochodem o ten temat.

– Słyszałam, że zostałeś ministrantem, wow, nieźle, co się stało, że wpadłeś na taki pomysł?

– Bo słyszałem, że tam gdzie siedzą ministranci są wygodne fotele i podgrzewana podłoga

– I co, jest tak?

– Niestety nie

– I co teraz?

– Kombinuję jak się z tego wykręcić

– Ale pewnie rodzice chcieliby żebyś był ministrantem?

– No właśnie….

I tu wtrąciła się Kasia, wielka sprawiedliwa, bojowa obrończyni uciśnionych:

– Ale przecież to twoje życie! Nie musisz!

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *