.

Zasadniczo jest na nie wobec moich opinii. Jeśli powiem, że niekoniecznie podobał mi się film na którym byłyśmy razem, ona wręcz przeciwnie – jest zachwycona. Jeśli ja się zachwycam, ona znajdzie minusy. Ja cieszę się z jej wygranej ona twierdzi, że nie było warto się starać. Mnie podoba się w jakiejś fryzurze, ona skwituje, że wygląda beznadziejnie. Mnie przypadł do gustu jakiś strój, ona uważa że jest brzydki. Skrytykuję coś na jej rysunku, to ona zarzeka się, że już nic mi więcej nie pokaże. Podziwiam piękno zielonych terenów za oknem samochodu, ona nie rozumie o co mi chodzi. I generalnie nie wie o co się czepiam, jeśli staram się zwrócić jej uwagę na takie negujące, kontrujące zachowanie. Ona twierdzi, że przecież zawsze może mieć swoje zdanie.

Staram się to przetrwać. Puścić mimo uszu, westchnąć, wznieść oczy ku niebu, machnąć ręką. Nie walczyć z nią zbyt wiele. Przykro mi tylko czasem. I tylko czasem puszczają mi nerwy. Ale gdy wieczorem przytula się i mówi, że kocha….to….ech…

 

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *