.

Nie potrzebuję ludzi non stop. Dlatego nie mam przyjaciół. Nie pielęgnuję znajomości. Otwarta jestem tylko pozornie. A i to coraz mniej. Rzadziej chce mi się z kimkolwiek rozmawiać. Wolę swój mały świat. Czuję jak zamykam się ściślej, wycofuję, tracę głos, chęci na innych. Daję od siebie tylko tyle ile chcę, ile dla mnie wygodnie, ile należy. Bardziej obserwuję i wycofuję jeśli ktoś za bardzo chce mnie zagarnąć. Albo gdy drażni mnie swoimi poglądami lub opiniami. Nie muszę się wykłócać, przekonywać, nie zależy mi. I nie muszę nikomu przytakiwać. Nie staram się aby ktoś mnie lubił czy kochał. Nie wierzę.

Ale jednocześnie mam w sobie ogrom wzruszeń, radości, zamyśleń, rozedrgania, zachwytów, nademocji, o których ledwo co tu nadmieniam, którymi buzuję i którymi się z nikim nie dzielę…

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *