.

Rano siedzi na niskim parapecie wystawowym, albo obserwuje przechodniów oparta o trzepak lub ścianę śmietnika. Przygarbiona, z laską, z włosami związanymi w koczek, w rękawiczce na jednej dłoni. Kiedyś poprosiła abym kupiła jej kilka bułek w piekarni, miała w woreczku pełno drobniaków, które stanowiły dokładnie odliczoną, potrzebną kwotę. Zagaduje, gdy pozdrawiam ją rano. Ostatnio usłyszałam:

– Jakieś dziwne to lato. Brak mu uroku.

– Może za szybko przyszło? – odparłam wyrzucając śmieci

– Może…..

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *