.

Mecz Polska-Szwajcaria oglądaliśmy w większym gronie. Było głośno, emocjonalnie, wesoło. Zapamiętałam sytuacje, które rozbawiły mnie najbardziej, np. gdy A. po kilku minutach meczu pyta – ale my to biali czy czerwoni?, albo gdy J. krzyczy z radości w przy golu wbitym przez Szwajcarów, bo jej się kolory drużyn pomyliły, albo gdy B. zachwyca się – iluż tych naszych kibiców, cała trybuna czerwona (a to akurat Szwajcarzy byli), albo gdy S. wchodzi nabuzowany do pokoju, w którym była strefa kibica (bo się wcześniej wycofał do innego, aby w spokoju oglądać) i z palcem wbitym w telewizor jedzie po Lewandowskim. 😉 Gorąco było. Nie tylko na dworze. I ta radość na koniec. Wrzask, skakanie, przytulanie. Ufff…. co będzie dzisiaj?

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na .

  1. ~Boski pisze:

    My oglądaliśmy na weselu (karne, tak to zabawa ;)). Też w pewnym momencie zadałem to pytanie 🙂

  2. ~Ala pisze:

    I już jest jutro … Dużo sportowych emocji 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *