.

Pojechałam na krótką, rowerową wyprawkę. Chciałam dojechać do jeziora, ale moja orientacja w lesie jest bliska zeru, więc oczywiście nie dotarłam tam, gdzie zamierzałam. Kiedy zrozumiałam, że ścieżka nie prowadzi do obranego celu, kiedy już miałam zawrócić, moim oczom ukazał się piękny widok. Byłam na pokaźnym wzniesieniu, a w dole rozpościerała się ogromna polana, otoczona lasem z każdej strony. Pośrodku stała zacieniona i osłonięta kilkoma drzewami, ambona dla leśniczego Usiadłam na skraju wzgórza i wypatrywałam zwierząt. Jednak poza parą roztańczonych, rozedrganych żółtych motyli, nie pojawiły się żadne. Wiatr cudownie szarpał moje włosy i chłodził plecy uwolnione od plecaka…

Czasu starczyło na kilka rozdziałów książki, dwie (i pół) złe myśli, garść pozytywnych wibracji, trzy piegi, zalążek natchnienia i chwilę od-zielonego ukojenia.

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na .

  1. czasami dobrze zabłądzić 😉

  2. ~Boski pisze:

    Zielone ukojenie znajduję w Parku Szczęśliwickim. Bardzo się cieszę, że znalazłem w tej okolicy pokój. Jedyna rzecz, która mnie cieszy gdy przyjeżdżam do stolicy 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *