.

W wakacyjnej Łebie tłum, w którym wypatrzeć można wiele fajnych jednostek. Bardzo lubię obserwować ludzi, dopisywać im historie, szukać w ich zachowaniu miłości, przywiązania, radości…  Jedne z najmilszych dla mnie urlopowych momentów to takie, kiedy siedząc w restauracji, na zewnątrz, czekając na posiłek, przyglądam się dyskretnie tym siedzącym obok, spacerującym uliczkami.. Uwielbiam szczególnie pary w starszym wieku, przyjmijmy dojrzałym, niespieszne, oddane, sprawiające wrażenie szczęśliwych. Ale ciekawią mnie też młodzi, szaleni, pewni siebie, nieśmiali, ubrani odważnie, pomysłowo, zwyczajnie, rodziny, dzieci, kelnerki…wszyscy.

Kilka osób zapadło mi w pamięci, a wśród nich taki oto osobnik. Ogromny jak Pudzian, napakowany tak, że rąk nie mógł trzymać wzdłuż ciała. Jak szedł to zajmował co najmniej pół chodnika. Ogolony był na łyso, ale… tadam… z tyłu głowy zostawił sobie kępkę, z której zaplatał warkocz długi aż do łopatek! Największe wrażenie zrobił na mnie któregoś ranka kiedy zobaczyłam go, takiego monstrualnego, z rozbujanym warkoczem i… różowo-żółtym wiaderkiem córeczki w dłoni.  😉

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *