.

Kupiłam sobie te rolki 2 lata temu. Używane. Po otworzeniu przesyłki sprawdziłam w jakim są stanie, przymierzyłam i … schowałam w szafie. Przestraszyłam się. Niby dobrze jeżdżę na łyżwach, nawet do tyłu, robię obroty, przekładanki, ale  jazda na rolkach wydała mi się niemożliwa. Takie ciężkie, wysokie, sztywne. Biedaczki trafiły w końcu do piwnicy gdzie leżały zakurzone, mając do towarzystwa stare kozaki, resztki farb i płytek. Przymierzyłam je nawet kiedyś w tajemnicy przed wszystkimi, schodząc po słoik przecieru, ale odłożyłam zrezygnowana. W tym roku, z pieniędzy otrzymanych na urodziny, Kasia zażyczyła sobie wrotki. Trochę to trwało nim trafiłyśmy do odpowiedniego sklepu, a tam po kilku przymiarkach, próbach jazdy, stanęło na …rolkach. A potem wyszła przed blok i … pojechała. No jak to? Tak po prostu? A ja???

W tej sytuacji nie miałam wyjścia. Założyłam, zapięłam, zeszłam ostrożnie po schodach, stanęłam na chodniku i … pojechałam.

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na .

  1. ~Boski pisze:

    Ale zazdroszczę. Ja miałem dzisiaj z kumpelą pierwszy raz wyjść na rolki (w sensie, że ja miałem spróbować). No ale ostatecznie wygrał wypad z pracy na piwo.
    Ale nauczę się na rolkach jeździć (na łyżwach nigdy nie jeździłem). Do 40tki mam czas 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *