.

Od jakiegoś czasu przygotowuję dla Kasi dodatkowe zadania z matematyki. Codziennie kilka. Bo pojawiły się kłopoty, a to najlepszy sposób – praktyka. Ona się buntuje, dziabie, marudzi, ale rozwiązuje. I są efekty. Któregoś dnia bardzo jej się nie chciało, więc negocjowałyśmy:

– No dobra, wybieraj, dwa trudne czy trze łatwe zadania – zaproponowałam

– Cokolwiek nie powiem, i tak dasz mi trudne – odpowiedziała zrezygnowana – znam cię

 

Parsknęłyśmy śmiechem. Na szczęście.

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na .

  1. ~Boski pisze:

    Fakt, jak się z dzieckiem nie przysiądzie i nie przypilnuje to czasami ciężko jest mu się nauczyć. Tudzież zechcieć nauczyć 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *