.

Czasem jedziemy do pracy, we trzy, cztery osoby, bo zmieniamy się samochodami, nikomu nie chce się gadać, a ja nawijam, żeby rozładować, pobudzić, rozbawić, nie wiem po co, bo czasem sama jestem w złym stanie, ale nikt tego nie widzi, jak ten pajac. Przyzwyczaili się, że taka fajna dziewczyna ze mnie, że mam po prostu dobry humor. A ja wyszłabym czasem z samochodu, szła, szła, szła, doszła nad morze (daleko?), usiadła i zapłakała.  Tylko że chyba nie umiem inaczej, i na dodatek mam wrażenie że mi samej to pomaga, daje kopa, bo jak poddaje się nastrojom innych, to też tak się bylajako czuję i zapadam w sobie.

Gdzie ja?

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *