.

Nie przepadam za spotkaniami klasowymi po latach. Kolejny raz też będzie beze mnie. Nie dlatego, że nie lubię tych osób, że nazbierałam ful złych wspomnień, ale dlatego, że wspomnień po prostu nie mam. Od zawsze miałam problemy z pamięcią, zapominam dobre i złe. Na rodzinnych imprezach słucham o zdarzeniach z mojego dzieciństwa jakbym nie była ich uczestnikiem, podstawówka, liceum, studia – czarna dziura, obejrzane filmy, przeczytane książki – szczątkowe skojarzenia. I najgorsze – moje dzieci, dawna, chyba lepsza ja – to co nie zapisane nie istnieje. To musi być głębszy, nie zdiagnozowany wcześniej problem. Od wielu lat spisuję wydarzenia, wrażenia, w zeszytach, na blogu, robię mnóstwo zdjęć, to pomaga, ale wszystko co dotyczy mnie sprzed ok. 20 lat, w mojej głowie przepadło. Nie każdy rozumie, wierzy. Można uznać, że udaję, że „specjalnie” czegoś nie pamiętam. Chciałabym żeby tak było. Staram się na tym nie skupiać, żyję do przodu, ale czasem boli.  Żal po prostu. Strasznie żal.

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na .

  1. ~donpepego pisze:

    Hm, a podobno dobre zdrowie i krótka pamięć to gwarancja szczęśliwości?.. Kurcze, pomyśleć że życie wybiórcze zapisane na zdjęciach, na blogu czy gdzieś tam jeszcze utrwalone, nie jest tym prawdziwym, które było, tylko co najmniej przeinaczonym?..

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *