.

Przez cztery miesiące, od ostatniej kreseczki na drzwiach, urosła 4 cm. Powakacyjny przegląd spodni, bluzek, bielizny, butów wykazał wyraźne braki w garderobie. Przymierzanie musiałam rozłożyć na trzy etapy, bo jednorazowa akcja mogła skończyć się tragedią – jej foch pęczniał, moja cierpliwość topniała. Góra ubrań oddana innym, nie było wyjścia, ruszyłyśmy na zakupy. Nie zawsze to co podoba się mnie, wpasowuje się w jej gust. A już wszelkie moje, kolorowe propozycje, nie spotykają się ze zrozumieniem. Generalnie nadchodzi czas czerni.

Kasia nie cierpi zakupów, ja też nie przepadam, choć te z nią są dosyć ciekawe. O ile oczywiści  jestem pozytywnie nastawiona do całego przedsięwzięcia. Tym razem tak było na szczęście, więc dałyśmy radę i pożartować. Przymierzałyśmy różne czapki i kapelusze, oglądałyśmy zawieszki, kupiłyśmy niezdrowe przekąski do samochodu.

W jednym z dużych sklepów, gdy już wychodziłyśmy, dojrzałam COŚ. Chyba jakąś bluzkę, która według mnie była dla niej idealna. Już miałam wykręcić w tamtą stronę, gdy Kasia chwyciła mnie za ramię i nakierowała na drogę do wyjścia mówiąc:

– Patrz tylko przed siebie, nie rozglądaj się, tam jest wyjście, zapomnij, to już koniec.

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na .

  1. ~sarahh pisze:

    U nas też wszystko za małe. I z butami mijamy się kompletnie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *