.

Jest taka osoba, na widok której dosłownie mnie wykręca. A jeszcze gdy przypomnę sobie pewne sytuacje, to mam odruchy wymiotne. Które przełykam. Biorę głębszy oddech i staram skupić na czymś innym. Unikam, omijam. A gdy spotykam przypadkiem, myślę – nie tykaj, nie odzywaj się, bo oczy wydrapię, bo w gębę napluję, bo kilkoma słowami zmasakruję ten głupi uśmiech na twojej twarzy. To nie jest złość, to raczej niechęć. Stężona do granic wytrzymałości.

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na .

  1. ~donpepego pisze:

    Raz tak miałem, jak się potem okazało – słusznie. Czasem żałuję, że nie zrobiłem czegoś okrutnego, gdy była okazja.

  2. ~sarahh pisze:

    Mam kilku takich faworytów, głównie zw sceny politycznej. Ale nie tylko….

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *