.

Koleżanka ma dwa psy. Oba ze schroniska. Opowiadała o odwiedzinach w tym miejscu. Najpierw, razem z mężem, kilka razy przychodzili oglądać zwierzaki, przynosili karmę, obserwowali. Psy skakały, szalały, szczekały, bawiły się. Aż któregoś dnia przyszli w konkretnym celu – dokonać wyboru.

I wtedy totalna odmiana.

W boksach cisza.  Psy stały, patrzyły na nich, czekały. Jakby wiedziały co ma nastąpić.

Wybrała. Ale spłakała się przy tym na maksa.

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *