.

Na początku rozgrzewka – robię kilka okrążeń po kole. Najpierw spokojnie, płynnie, balansując biodrami potem szybciej, pochylona, z przekładaniem nóg. W końcu próby na środku lodowiska – do tyłu, jodełka, obroty, piruety z wyjazdem na jednej, lekko uniesionej nodze. Kiepsko rozciągnięte ciało nie na wszystko pozwala. Nieważne. I znowu szybko po kole. Szybciej, szybciej. Rejestruję sylwetki, wymijam, w lewo, w prawo, staram się oddychać miarowo, pochylam, hamuję przy bandzie. Umiem, nie umiem, nie martwię spojrzenia innych, coraz bardziej jest mi to obojętne. Czuję ból w udach, w stopach, oddech przyspiesza. Kasia zna moje określenie o dobrym zmęczeniu. Takie właśnie jest to. Cudowne. Najlepsze na zmęczoną głowę.

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *