.

Brak oczu w których mogłabym się przejrzeć. Zobaczyć siebie taką, jaką lubię. Brak kogoś kto doceniłby mój uśmiech, kto pochyliłby się nad moją łzą, zapytał na co mam ochotę i czy pójdziemy na spacer. Brak kogoś kto by mnie kochał. Dla kogo byłabym wyjątkowa. Wsparta na takim ramienia byłabym znacznie lżejsza. Wiotka nawet. I łatwiej uwierzyłabym w swoją wartość. A tak, krok po kroku, uczę się doceniać siebie bez wspomagania. Ślamazarnie mi idzie.

 

This entry was posted in Kategoria. Bookmark the permalink.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *