.

Wyjechał służbowo do stolicy w piątek. Ja zostałam z chorą córką.

Niby nie czuła się bardzo źle, ale jak to z chorobą, kolejne symptomy pojawiły się z poślizgiem, w sobotę kaszel, w nocy duszność, w niedzielę odwiedziłam pogotowie, gdzie konsultowałam się z jakąś cudaczną panią doktor, której makijaż mógłby spokojnie pretendować do sylwestrowego. Jakoś jej nie uwierzyłam i finalnie i tak w poniedziałek wylądowałam w swojej przychodni, gdzie pani doktor podjęła decyzję o zastrzykach.

Nie zadzwonił ani razu. Nie wysłał esemesa z zapytaniem o samopoczucie córki. O przepraszam, podobno wysłał jednego do Kasi.

W niedzielę wieczorem wrócił.

Pierwsze słowa jakie wypowiedział wchodząc do przedpokoju – Jaka piękna ta Warszawa!

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *