.

Zastrzyki Kasia znosiła bez mrugnięcia okiem. Pamiętając histerię Adama w takich sytuacjach, byłam pełna podziwu. Teściowa, emerytowana pielęgniarka, przychodziła rano i wieczorem. To nie były stresujące momenty, wręcz śmieszne czasem. Któregoś wieczora, gdy już wszystko było uszykowane – strzykawka w rękach „oprawcy”, pośladek chorej na wierzchu – i gdy igła zbliżała się do wyznaczonego, wydezynfekowanego miejsca – w telewizji rozległ się krzyk bohatera filmu – „Pocałuj mnie w dupę!”

Całe szczęście, że igła nie była jeszcze wbita.

Bo jednocześnie parsknęłyśmy śmiechem histerycznie.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „.

  1. sarahh pisze:

    Humor sytuacyjny 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *