.

Wiem dlaczego wiosna wciąż nie mogła się zdecydować. I to moja wina na dodatek.

Już przedwczoraj miałam się poprawić, wspomniałam o tym córce, ona mnie wyśmiała, a potem zajęłam się czymś i znowu zapomniałam.

A wczoraj rano spadł śnieg! Płaty były na tyle duże, że pomyślałam o sankach wyniesionych do piwnicy.

Dlatego już nie zwlekałam. Kawałek papierowego ręcznika, tu ręce, tam sukienka, kilka kresek, oczy, usta. Wieczorem Marzanna zniknęła w odmętach sedesu. Kasia przytrzasnęła klapę.

Dziś od rana świeci słońce.

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *