.

Kasia zdecydowała się pojechać w te wakacje na obóz. Z koleżanką do towarzystwa. Pierwszy raz bez rodziców, na dwa tygodnie. Ciężko było coś znaleźć na ostatnią chwilę, ale udało się dopisać je na obóz krajoznawczo-turystyczny organizowany przez PTTK. Oczywiście denerwowałam się bardziej od niej. Pomagając w pakowaniu zabezpieczyłam w tabletki, podpaski, ładowarki, krem do opalania, na komary, plastry i co tam mi jeszcze przyszło do głowy. A gdy wyjechała, przez dwa dni nie mogłam znaleźć sobie miejsca. Informowała na początku, że trudno jej się dostosować, ale potem okazała się, że jest fajnie, głupie koleżanki nie są takie głupie, odwiedzają ciekawe miejsca, jest wesoło, dzieją się dziwne rzeczy, nudy nie ma. Ja zajęłam się w końcu malowaniem mebli, uczyłam cieszyć samotnością, ale tą w dobrym tego słowa znaczeniu, celebrowałam weekendy, ona nagrywała filmiki, nie spała do późna, pobiła z koleżanką, pokłóciła z kolejną, uczestniczyła w ślubie pingwinów, podejrzewała kierowcę o „złe” spojrzenie, wydała fortunę na frytki, robiła kanapkowe hot-dogi, integrowała, prała sobie ubrania, pozwalała się czesać, tańczyła na łóżku…

Gdy wróciła – zadowolona, samodzielna, pewna siebie, to i ja zaktualizowałam swoje myślenie.

Bo wysłałam na obóz 10-latkę, a wróciła 13-latka.

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *