.

Kasia nie cierpi matematyki. Trudno mi to zrozumieć, bo ja zawsze lubiłam ten przedmiot, a rozwiązywanie zadań, drążenie, rozgryzanie ich tajników było dla mnie przyjemnością. Gdy zadaję Kasi coś dodatkowego (dla utrwalenia tematu) ta nagada się zawsze niemiłosiernie, a teksty typu – nienawidzę tego, znęcasz się nade mną, jesteś straszna itd. są na porządku dziennym. Jakież było moje zdziwienie gdy któregoś dnia, po przeprawie przez chemię i fizykę (nowe przedmioty w siódmej klasie), przyszedł czas na pracę domową z matematyki, i Kasia biorąc zeszyt do ręki, westchnęła z ulgą:

 – No, teraz to już łatwizna

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *