.

Wchodziłam po schodach do biura, gdy zrównał się ze mną. Minę miał nadętą. Zagaiłam coś o pięknej pogodzie, ładnym dniu, pozytywnie, z uśmiechem. Spojrzał i burknął:

– A Ewa to ma chyba muchy w nosie

– Może to ty je masz – odparłam nie zastanawiając się zbytnio i poszłam do siebie

Okazało się potem, że po powrocie z Londynu nie przyszłam do niego i nie opowiedziałam o pobycie. Bo on przecież tyle mi doradzał. Nieważne, że siedzi w pokoju z kilkoma innymi facetami, z których nie wszystkich lubię. I nie każdy lubi mnie. Kto był ciekaw to przyszedł i zapytał, albo choćby zagadał na korytarzu.

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *