.

Leśna ścieżka przecinana tygrysimi paskami słońca, wiła się w znanym kierunku. Nic nie dziwiło, ale wciąż zachwycało. Fioletowe dzwonki, liście w kropkach naznaczone szpetnym/pięknym szablonem, cień brzozy, łódeczki kory, mrówki wcale nie ospałe i wietrzyk wcale nie natarczywy. Krok za krokiem, słowo za słowem, świat zdawał się coraz bardziej dobroduszny. Wskazane stało się zbawiennym, nieszukane odnalezionym.

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *