.

Noga za nogą, wolniej, szybciej, ale wciąż bardziej lekko niż ospale, jeszcze z nadzieją, chociaż bywa że przez łzy. Głowa wysoko, bo szepcze nieznane, a słowa Szymborskiej, tak bliskie codzienności, jednak sterują w ulotność. Zachwyca prawie wszystko i prawie wszystko smuci. W harmonii z tym co głęboko, choć na przekór temu co oczywiste. Pomiędzy nostalgią i wariactwem granica niepewna, niezrozumiała i a może nie ma jej wcale. Wciąż w niedosycie, wiecznie w nadmiarze. Generalnie współbrzmiąc po trochu z każdym, a jednak z nikim.

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 Responses to .

  1. sarahh pisze:

    To chyba mniej więcej tak jak u mnie.
    Choć może bardziej jestem po ciemnej stronie.
    Dla siebie chcę być bardziej dosłowna. Więc na razie zamknęłam, może na miesiąc a może na rok.
    Może ktoś będzie jeszcze pamiętał…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *