.

Najpierw zrobiłam sobie herbatę z cytryną, potem zgasiłam górne światło, włączyłam lampkę, podkuliłam nogi na kanapie… i przeczytałam ten, nie nowy, ale dopiero teraz mój, tomik wierszy od deski do deski, na głos. I wszystko przemówiło bardziej. Wybrzmiało. A melodyka wierszy jakby dopiero w tym momencie zadziałała naprawdę. Nieoczekiwanie zdemaskowałam fenomen autorki. Odtajniłam to, co tajne przecież nie było. Czasem oczy to za mało po prostu.

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *