.

Grupa najbliższych Kasi koleżanek ustaliła, że na dyskotekę szkolną wszystkie zakładają sukienki. Super, tylko, że Kasi szafa w sukienki uboga. Bardzo uboga. Najpierw stanęło na tym, że pożyczy coś od koleżanki, która ma sporo bardziej koktajlowych propozycji, ale ponieważ miałyśmy extra kasę z wygranej w konkursie, pojechałyśmy do centrum handlowego poszukać czegoś na tę okazję. W jednym z pierwszych sklepów wpadła mi w oko fajna, sportowa propozycja. Wąska, z lampasami po bokach, idealna dla szczupłej, zgrabnej nastolatki. Nie chciała jej nawet na początku przymierzyć. Napatrzyła się na odcinane w talii, rozkloszowane sukienki koleżanki i uparła na podobną. Ale w takich nie wyglądała korzystnie. Albo krój, albo kolor, albo koronka… ciężka sprawa. Po kilku dąsach, przymiarkach, postanowiła wrócić do mojej sugestii. Nie naciskałam. Przymierzyła i zdziwiona stwierdziła, że jest OK i kupujemy właśnie tę. A mój komentarz uprzedziła szybko słowami:

– Tylko już nic nie mów, nawet się nie odzywaj

😉

 

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *